Polski | English
strona główna  |  kontakt
Strona główna Media o projekcie Zapach dziekiej róży - "Dziennik ...

Strona zrealizowana
ze środków Unii
Europejskiej w ramach
Inicjatywy Wspólnotowej
EQUAL

Aby otrzymywać informacje wpisz poniżej swój adres e-mail


Jak wypisać się z newslettera

Login:

Hasło:






Media o projekcie
Zapach dziekiej róży - "Dziennik Zachodni" 17 marca 2006 - Bartłomiej Romanek

Idea teatru terapeutycznego narodziła się u naszych zachodnich sąsiadów. Z Niemiec zawędrowała do Słowenii, Irlandii, Malty i Polski, a konkretnie do położonego w województwie śląskim Lublińca.



Teatr terapeutyczny to jednocześnie sztuka i terapia. Uczy i skłania do refleksji publiczność, leczy i pomaga aktorom grającym na scenie.

Terapię stosuje się do rozwiązywania bardzo różnych problemów społecznych. W Niemczech aktorami są kobiety z chorobami nowotworowymi i bezrobotni, w Irlandii na scenie występują nieletni narkomani, na Malcie nieletnie prostytutki, a w Słowenii młodzież pochodząca z rodzin patologicznych. W Polsce na tę nowatorską metodę terapii zdecydował się Zakład Karny dla kobiet w Lublińcu. Jest on realizowany w ramach europejskiego programu Equal. Partnerem zakładu jest Centrum Praw Kobiet w Warszawie.

Przebywałam w Niemczech na szkoleniu dotyczącym teatru terapeutycznego. Przyznam, że ten rodzaj terapii bardzo mi się spodobał, dlatego postanowiłam spróbować przenieść go na polski grunt. Misję napisania scenariusza powierzyłam Adamowi Szymurze – mówi Lidia Olejnik, dyrektorka lublinieckiego Zakładu Karnego.

Adam Szymura jest pedagogiem. Przez wiele lat pracował w
Teatrze Śląskim w Katowicach. – Dyrektor Olejnik zaproponowała mi współpracę w 2004 roku. Wcześniej pracowałem już ze skazanymi. W areszcie śledczym w Katowicach wystawiliśmy w sumie trzy premiery – tłumaczy Szymura.

Wszystkie aktorki biorące udział w przedstawieniu są skazane za morderstwo. Wszystkie były ofiarami przemocy w rodzinie. Przez wiele lat cierpiały przez swoich mężów, konkubentów, ojców i matki. Doświadczały przemocy fizycznej, seksualnej, ekonomicznej i psychicznej. Teraz dzięki teatrowi terapeutycznemu mają szansę odzyskać wiarę w siebie.

W spektaklu zatytułowanym „Zapach dzikiej róży” występuje dwanaście skazanych. Aktorki odgrywają na scenie rolę swoich koleżanek. – Początkowo brałyśmy pod uwagę rozwiązanie, w którym kobiety grałyby same siebie. Wtedy byłoby im trudniej, dlatego postanowiłem znaleźć elementy, które łączą wszystkie skazane. Dzięki temu przeżywają na scenie swoją osobistą tragedię, mimo że nie opowiadają bezpośrednio historii swojego życia – mówi Adam Szymura.

Najtrudniej było wystąpić przed publicznością pierwszy raz. Każdy następny był dla nas łatwiejszy. Dużo pomógł nam Adam Szymura, który jest nie tylko reżyserem, ale przede wszystkim przyjacielem – mówi Małgorzata, jedna ze skazanych. – Przyznam, że na początku podchodziłam do tego projektu bardzo sceptycznie, ale z perspektywy czasu nie żałuję, że się zgodziłam na udział w tym projekcie – dodaje Barbara.

Nasz teatr to nie tylko sztuka, ale przede wszystkim forma terapii, dlatego jestem daleki od krytykowania moich podopiecznych. Oczywiście kiedy coś nie wyjdzie rozmawiamy i staramy się, aby następnym razem nie było potknięć. Faktycznie nasz kontakt można nazwać przyjaźnią, oczywiście pod pewnym względem ograniczoną. Duża w tym zasługa mojej żony Ewy, która pomaga nam podczas wszystkich występów. Wspólnie staramy się stworzyć odpowiednią atmosferę. Nasze relacje są dla skazanych przykładem, jak powinny wyglądać związki – twierdzi Adam Szymura. 

Kobiety z Zakładu Karnego w Lublińcu występowały w wielu zakątkach Polski i Europy. Ich spektakle mają różny, ale zawsze pozytywny odbiór. – Każde przedstawienie jest inne, dlatego, że za każdym razem skazane występują przed inną publicznością. Reakcje aktorek są różne, często zdarza się, że po występach płaczą – mówi Lidia Olejnik. Skazane występowały już między innymi na Uniwersytecie Wrocławskim i na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, a także w zakładach karnych w Zamościu i Katowicach. W lipcu reprezentowały Polskę na Festiwalu Teatrów Terapeutycznych w słoweńskiej Ljubljanie.

- Kiedyś myślałam, że tylko ja mam takie problemy. Teraz wiem, że się myliłam. Po spektaklach często przychodzą do nas kobiety, które mają podobne problemy – mówi Małgorzata.

Wszystkie skazane, które występują na scenie są amatorkami, ale nie widać tego, bo odtwarzają sceny, które przewijały się przez ich życie przez wiele lat. – Z zawodu jestem chemikiem. Z teatrem zetknęłam się podczas studiów polonistycznych, ale jestem amatorką – twierdzi Barbara.

Wszystkie aktorki podkreślają, że udział w „Zapachu dzikiej róży” odmienił ich życie. – Zmienił się mój sposób postrzegania świata. Uległo on przewartościowaniu. Teraz inaczej patrzę na to, co zrobiłam – mówi Barbara. Ponadto łatwiej jest nam teraz nawiązać kontakt z publicznością. Moim występom zawsze towarzyszą emocje, czasem silniejsze, czasem słabsze.

Barbara odbywa karę od czterech lat. W tym czasie uczestniczyła w kilu różnych programach resocjalizacyjnych. Jej zdaniem największe efekty przynosi teatr terapeutyczny. – Efekty pozostałych programów resocjalizacyjnych są w porównaniu z teatrem terapeutycznym znikome – mówi.

Także Małgorzata nie kryje swojego entuzjazmu: - Do teatru dołączyłam za namową koleżanek, które występowały w nim od początku. Wcześniej nie uczestniczyłam w żadnym projekcie, dlatego trudno w moim przypadku o porównanie. Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolona z udziału w tym nowatorskim przedsięwzięciu. Ważne jest to, że grając na scenie pomagamy sobie i innym. Uczymy kobiety, że nie warto dopuścić do sytuacji, w których trzeba się posunąć do zabójstwa.

Władze Zakładu Karnego w Lublińcu wraz z Adamem Szymurą planują wystawienie kolejnej sztuki w ramach teatru terapeutycznego. – W więzieniach i aresztach jest wiele różnego rodzaju teatrów, ale nasz jest wyjątkowy, dlatego chcemy się rozwijać – mówi Olejnik. – Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy ruszymy z nowym przedstawieniem, bo jego przygotowanie zajmuje trochę czasu, a ja wkrótce podejmę nową pracę – twierdzi Szymura. – Największa w tym przypadku będzie rozmowa z kobietami, które miałyby występować na scenie. To będzie podstawa do dalszych prac.

Wygląda na to, że teatr terapeutyczny sprawdza się w Lublińcu znakomicie. Osadzone twierdzą, że teatr zmienił ich sposób postrzegania świata. Publiczność zmuszona jest do refleksji i przemyśleń. Jednak najważniejsze jest to, że dzięki sztuce „Zapach dzikiej róży” ofiary przemocy w Polsce w końcu mają swój głos.   




2007-05-21 17:32:04

Powiatowy Urzd Pracy d Wschd Zwizek Pracodawcw Warszawy i Mazowsza OPS oliborz
 Copyright by Equal 2005 Kreacja MediaAmbassador 2005